„Zabić twardziela” – O kryzysie męskości i znaczeniu męskiej mody – w rozmowie z psycholożką Hanną Samson.

O najnowszej książce „Zabić twardziela” oraz o jakości życia mężczyzn w dobie końca patriarchatu w rozmowie z Hanną Samson – psycholożką, terapeutką, feministką i pisarką. Autorką siedmiu powieści (m.in. „Miłość reaktywacja”, „Wojna żeńsko-męska i przeciwko światu”, „Życie po mężczyźnie”) oraz felietonów w magazynach „Sens” i „Wysokie Obcasy”.

W swojej najnowszej książce – „Zabić twardziela” – piszesz, że obecnie dominującym wzorcem kultury dla mężczyzn jest figura wojownika. Coś dobrego z tego wynika?

Zdecydowanie nic dobrego. Ani dla mężczyzn, ani dla kobiet. Ten wzorzec mocno mężczyzn ogranicza, nie daje możliwości zobaczenia, kim naprawdę są. Energia idzie na dopasowanie się do tego wzorca. Sporo energii, bo to dzieje się od dzieciństwa i może trwać całe życie.

W ostatnim rozdziale „Koniec patriarchatu” stwierdzasz, że szansą dla mężczyzn jest dotarcie do własnych pokładów uczuć i delikatności. Odbywa się to z pomocą kobiet. Myślisz, że moda może facetom pomóc w rozwijaniu samoświadomości?

Poczekaj, niech pomyślę. Jeśli modę kreuje rynek, to mamy do czynienia z innego rodzaju presją. Ale moda łączy się także z możliwością wyboru. I jeśli mężczyźni otworzyliby się na to, jest w tym spory potencjał. Rzeczywiście, moda może być jedną ze ścieżek, na których szukamy i wyrażamy siebie, a nie dostosowujemy się do narzucanego wzorca.

Piszesz także, że mężczyźni większość życia spędzają w sferze publicznej, znacznie więcej niż w rodzinnej. Pochłania ich kształtowanie wizerunku. Wysyp miejsc, gdzie szyje się garnitury na miarę, świadczyć może o tym, że faceci przychodzą po zbroje. Garnitur-mundur manifestuje władzę. A moda najszybciej i wyraźniej może zakomunikować innym, kim jesteśmy.

I kim chcemy być. Obserwuję coraz więcej mężczyzn, którzy dzięki modzie manifestują siebie. To najczęściej młodzi ludzie. Widzę to wyraźnie na przykładzie znajomych mojej córki. Mam wrażenie, że młodzi mężczyźni mają lepszy kontakt z tym, co im się podoba.
I niekoniecznie to jest to, co podoba się większości. Zdecydowanie odbiegają od standardów swoich ojców, a poprzez strój to manifestują. Określają swoją tożsamość. To nie tylko styl, ale możliwość poszukiwania siebie. Moda otwiera.

Ale czy w tym wszystkim nie ma też pułapki? Pomógł mi to zauważyć mój kolega psycholog i trener – Mateusz Banaszkiewicz. Faceci jeszcze źle reagują na dobrze ubranych facetów, z którymi wchodzą w oficjalne relacje, ­na przykład w pracy. Dużo piszesz w książce o silnych mechanizmach rywalizacyjnych, regulujących zachowania współczesnych mężczyzn. Czy to, że będziemy wyglądać lepiej niż inni, nie utrudni nam życia?

Rzeczywiście to, o czym mówisz, jest wyrazem rywalizacyjności facetów, którzy w każdym momencie chcą być lepsi od innych. Chcą wygrywać. Tego byli uczeni od dzieciństwa. Niewątpliwie ubranie jest manifestacją statusu. Jeśli mężczyźni źle reagują na lepiej ubranych od siebie, to widać, że jest w nich stałe napięcie, żeby wygrać. Jeśli spotyka się dwóch samców alfa, pochodzących z jednej społecznej półki, to chcą siebie nawzajem pokonać. Kształtowanie stylu daje szansę rozwoju osobistego, ale pod warunkiem, że unikniemy ciągłych porównań z innymi. Bo jeśli na tym się głównie skupiamy, to moda nie służy nam do wyrażania siebie, tylko do oceniania i walki.

Ciąg dalszy wywiadu z Hanną Samson w magazynie Qelement.pl

Rozmawiał: Marcin Dąbrowski

Zdjęcia: Bartek Szmigulski dla Qelement.pl

Hanna Samson – „Zabić twardziela”. Wydawnictwo „Czerwone i czarne”, Warszawa 2013