SK8 COUTURE

Jesienne kurtki i płaszcze. Eleganckie i/lub sportowe. Klasyczna męska moda, szlachetne tkaniny plus deskorolka – klasyka mody ulicznej. Szerokie spodnie łączymy z marynarkami, a duże płaszcze i parki z wąskimi, o prostych nogawkach.

Sesja ukazała się w magazynie VIVA! MODA.

Zdjęcia: Michał Kar/Szaulinski Productions
Stylizacja: Marcin DąbrowskiMakijaż i włosy: Kentaro Kondo/Szaulinski Productions
Modele: Dominik Sadoch, Bartek Dziób, Peter Evan/AS
Produkcja: Wojtek Szauliński/Szaulinski Productions

He. Genuine leather

Genuine leather. Prawdziwa skóra. I moda, która często stawia nas pod ścianą.  Nie sposób przecież uniknąć etycznych dylematów. Nosić, nie nosić. Stella McCartney nigdy nie miała żadnych wątpliwości. Zanim swojej modzie wydała całkowity zakaz zbliżania się do zwierząt, odebrała nienaganne wychowanie od mamy – Lindy, radykalnej wegetarianki i – co podkreśla wielu – wspaniałej kobiety. Reszcie już nie łatwo zerwać z korzeniami. Prada, Bottega Venetta zanim wyrosły na imperia mody, latami pod swoimi brandami sprzedawały wyłącznie skórzane wyroby, głównie torby i inne akcesoria. A skórzane ubrania sprawniej przyciągają luksus. Są drogie, wyjątkowe i świetnie noszą się latami. Pod warunkiem, że są dobrze skrojone, a ich wzornictwo ma – powiedzmy – uniwersalny rys. Żegnaj żołnierzu – od stóp do głów – skórzany wprost z kolekcji Thierry Muglera. Reputacji marki zdominowanej fantazjami Francuza nie zdołał naprawić nawet talent Niccoli Formichetti. O wybrykach Donatelli Versace prewencyjnie nawet nie wspomnę. Dzisiaj skórę nosimy oczywiście wyłącznie w postaci kurtek (nie marynarek!) i spodni (nie szortów!). W towarzystwie bawełny, wełny, a nawet ortalionu. Miejsko. Skórzane torby i plecaki – ok. Skórzane płaszcze wciąż omijamy!

Zdjęcia: Piotr Porebsky/Metaluna
Stylizacja: Marcin Dąbrowski
Makijaż: Beata Milczarek/Metaluna
Fryzury: Daniel Muras
Model: Dominik Sadoch/AS Management
Produkcja: Ewa Fiwek/Metaluna

Sesja opublikowana w magazynie K MAG

 

 

Dominik Sadoch o kulisach kampanii Dior Homme AW 14/15

O kulisach kampanii Dior Homme AW 14/15 i współpracy ze światowej sławy fotografem Karim Sadli opowiada jeden z bohaterów sesji – model Dominik Sadoch z agencji AS Management.

Gratuluję ci. Wziąłeś udział w prestiżowej kampanii Dior Homme AW 14/15. To duży sukces w świecie modelingu. Kiedy i gdzie odbyła się sesja?

W Paryżu. Tam też wszystko się zaczęło, w styczniu tego roku. Najpierw był pokaz podczas fashion weeku AW 14/15. Zdjęcia zrobiliśmy miesiąc później, w lutym. Na początku kwietnia odbył się wielki pokaz kolekcji Dior Homme w Shanghaju i chwilę później ruszyła kampania.

Kiedy dowiedziałeś się, że weźmiesz udział w zdjęciach?







 Podczas pokazów w Paryżu?

Nie. O niczym nie wiedziałem aż do lutego. Bookerzy z mojej paryskiej agencji powiedzieli mi, że ludzie z Diora czekali aż skończę 16 lat. Dopiero wtedy mogłem brać udział w pokazach. Tak więc gdy skończyłem 16 lat, pojechałem pierwszy raz do Paryża. Tam projektanci i styliści Diora zobaczyli mnie na żywo i widocznie spełniłem ich oczekiwania.

Praca przy tej sesji to tzw. „direct booking”. To oznacza gwarancję obsady przy konkretnym projekcie?

Tak. Oznacza to więc, że nie było castingu. Po prostu skontaktowali się z agencjami  matkami, że jest taka opcja. My potwierdziliśmy, że możemy i wszyscy spotkaliśmy się dopiero w Paryżu



.

Jak wyglądała sesja?

Przy zdjęciach pracowała stała ekipa. Zawsze są ci sami ludzie, którzy odpowiadają za wszystko – zdjęcia i ubrania. Zdjęcia robił świetny fotograf, który pracuje z Diorem Homme już kolejny sezon – Karim Sadli. Oczywiście był też Kris van Assche – dyrektor artystyczny marki i główny projektant. Zdjęcia robiliśmy w bibliotece zabytkowej szkoły. Imponujące wnętrza.

Czy sety ubraniowe były przygotowane wcześniej czy mierzyliście dopiero na miejscu?





Wszystkie sylwetki i ich zestawienia były przygotowywane na bieżąco. Musiały pasować do konkretnego ujęcia i zgrać się w obrazie także z instalacją artystyczną, która była ważną częścią tła.

Co to za instalacja?





To instalacja zaprojektowana przez artystyczny duet M/M Paris, czyli Mathiasa Augustyniaka i Michaela Amzalaga. Zbudowano ją z podświetlanych szarych i białych wież zdobionych literami alfabetu. Kris mówił, że cały koncept kolekcji odnosi się do czasów, kiedy był studentem w Antwerpii. A wtedy studenci projektowania, w tym także on, często odwoływali się do grafiki.

Kris van Assche to jeden z ważniejszych obecnie projektantów męskiej mody. Jak układała się z nim współpraca? Czy stale był obecny na sesji?

Wszytko nadzorował tylko na początku. Zatwierdzał looki. Potem jak widział, że wszystko zmierza w dobrą stroną, to zostawił resztę pracy ekipie



. Widać, że ma zaufanie do fotografa i stylisty.

A jak pracowało się w tak licznej grupie?


 Na sesji oprócz ciebie było jeszcze 





czterech modeli. Z doświadczenia wiem, że ciężko zapanować wtedy nad właściwymi ujęciami zdjęć.

Rzeczywiście było nas pięciu. Plus dużo ludzi na planie, którzy się tam ciągle plątali. Creative directorzy, fotograf, dziewczyny od video, pomocnicy od oświetlenia, ludzie od ubrań, asystenci stylisty. Ale był spokój. Każdy wiedział, po co jest. Członkowie ekipy zajmowali się swoim konkretnym zadaniem. Wszystko sprawnie szło w rytm muzyki.

Ile trwały zdjęcia?





Na planie byliśmy cały dzień – od godz. 9 do 22



.

Oczywiście z przerwami?

Tak. Wszystko było na super poziomie. Ciągle catering. Oprócz śniadania i ciągłych przekąsek, był jeszcze pełny obiad



. Adrenalina i dobre jedzenie sprawiły, że nie czułem zmęczenia.

Zrobić kampanię Dior Homme – marzenie wielu. Czy 


coś się teraz zmieniło w Twojej karierze modela?







Udział w tej kampanii to niewątpliwie prestiżowe dokonanie. Na pewno bardziej wyrabia się moje nazwisko oraz dalsza współpraca z Diorem. Po sesji wziąłem udział w wielkim pokazie w Shanghaju. Myślę, że teraz łatwiej mi pójdzie na castingach do nadchodzących pokazów podczas wiosennych fashion weeków



 w Europie i Nowym Jorku.

W środowisku wiemy, że odnosisz duże sukcesy. Jak na Twoją karierę modela reagują 



najbliżsi – rodzina, przyjaciele? No i jak 



nauczyciele – jesteś przecież w pierwszej klasie liceum





?

Rodzina i przyjaciele – wiadomo – bardzo wspierają. Wszystko śledzą i bardzo się cieszą. Nie wiem, czy nauczyciele wiedzą dokładnie, co zrobiłem i co robię, ale przyczynę nieobecności znają. Oprócz tego, że muszę zaliczać sprawdziany, to szkoła nie miała z tym problemu. Nauczyciele wręcz poszli mi na rękę z klasyfikacją, bo nie było mnie większość pierwszego semestru



.

Tak więc wszyscy nadal trzymamy mocno za ciebie kciuki i osobiście życzę ci powodzenia na wiosennych pokazach i pracy z najlepszymi ekipami!

Nie zapeszam. Ale dziękuję.

Rozmawiał: Marcin Dąbrowski
Zdjęcia: mat. prasowe Dior, www.nytimes.com